Stał się symbolem poświęcenia dla spraw państwa. więcej...
Centrum wydaje publikacje związane z tematyką dialogu społecznego. więcej...
Okładka




więcej...
Strona główna
Dialog społeczny
Czym jest dialog społeczny?
Wojewódzkie komisje dialogu społecznego (WKDS)
Trójstronne zespoły branżowe
Europejskie rady zakładowe
Dialog społeczny na szczeblu przedsiębiorstw
Dialog społeczny na szczeblu Unii Europejskiej
Pakty społeczne
Pakty społeczne w krajach Unii Europejskiej
Aktualności
Trójstronna Komisja
Pismo Dialogu Społecznego
Publikacje książkowe
Projekty UE
O nas
Baza konferencyjna
Przetarg ochrona
Przetarg 2
Przetarg 1
Archiwum przetargów
Kontakt
Linki
Literatura na temat dialogu społecznego
Wpisz swój email, aby otrzymywać powiadomienia o nowych informacjach na naszej stronie internetowej.

Dialog Społeczny

Platforma e-Dialog

Praca dla dwojga

Dialog
 
Pakty społeczne
Pakty społeczne można uznać za jeden z najbardziej dojrzałych przejawów dialogu społecznego. Pozostają one wielkim fenomenem lat 80. i 90 oraz w ostatniej dekady w wielu krajach europejskich. Zawierali je partnerzy społeczni, ale także przedstawiciele innych, istotnych grup społecznych. Były one wyrazem dążeń do sformułowania szerokiego konsensusu społecznego, który obejmował zarówno uzgadnianie reguł panujących na rynku pracy, jak i szeroko rozumianych reguł rozwoju danych krajów.

Partnerzy społeczni negocjując pakty wiedzeni byli chęcią dostosowania swoich krajów do wymogów konkurencji narzucanych przez istotnie zmieniające się realia międzynarodowe (globalizacja, integracja europejska). Uzgadniali zasady ponoszenia ciężarów, a także zasady dzielenia owoców rozwoju (np. polityka płac). Jak pisze prof. Juliusz Gardawski „Pakty te wiązały się z poczuciem ogólnonarodowego zagrożenia, konieczności sprostania międzynarodowej konkurencji. Były one zawierane przede wszystkim w obliczu wyzwania, jakim było przystępowanie do unii monetarnej i konieczność sprostania kryteriom Maastricht. Związki były zapraszane przez rządy do negocjacji nie tyle dla dokonania jakiejś wymiany (coś za coś) ile w imię wspólnego opracowania strategii dla kraju i znalezienia rozwiązań względnie korzystnych dla klasy pracowniczej”. (tekst prof. J. Gardawskiego)

W krajach UE, pakty społeczne uznawane są za istotny komponent europejskiego modelu społecznego, który wyróżnia się dążeniem do zbudowania wysokiej jakości systemu zabezpieczenia społecznego, inwestycjami w edukację i kwalifikacje pracownicze oraz reformami dynamizującymi gospodarkę (Komisja Europejska, The European social dialogue, a force for innovation and change, 26 lipiec 2002)

Zgodnie z europejskim modelem, pakty społeczne z lat 90. były wyrazem godzenia wymagań liberalnej gospodarki z zachowaniem pewnej spójności społecznej. Według Antona Hemerijcka, socjologa, specyficznie europejski model wyróżnia się poszukiwaniem rozwiązań, które są akceptowalne społecznie, wykonalne politycznie oraz żywotne ekonomicznie. Pisał: „…europejski model społeczny oparty jest na uznaniu, że sprawiedliwość społeczna przyczynia się do ekonomicznej wydajności i postępu.“

Podczas Szczytu unijnego w Barcelonie zdefiniowano europejski model jako ten, który dobre wyniki ekonomiczne łączy z dążeniami do sformułowania właściwego poziomu zabezpieczenia społecznego, z zasadą kształcenia przez całe życie oraz z zasadą społecznego dialogu między przedstawicielami pracodawców i pracowników. Europejskie programy promują wzrost zatrudnienia, inwestowanie w edukację, kwalifikacje i mobilność oraz przyczyniają się do redukowania liczby osób zagrożonych biedą, a także do tworzenia trwałych systemów zabezpieczenia społecznego.

Wydaje się, że dzięki zdolności do paktowania krajom unijnym udało się przezwyciężyć pewne wewnętrzne trudności tkwiące w samej istocie europejskiego systemu społecznego. Już wiele lat temu Jurgen Habermas obawiał się, że może zdarzyć się sytuacja, że rozwinięty kapitalizm nie będzie mógł działać z rozbudowanym systemem socjalnym (brak efektywności), ale również bez niego (groźba wybuchu społecznego). Byłby to paraliż. Zdaniem Habermasa, państwo nie ma innego wyjścia niż ingerować w tryby ekonomii. Musi to jednak robić zgodnie z logiką systemu wolnorynkowego. Rządy zatem muszą zapewniać, aby przedsiębiorcy cieszyli się odpowiednim zwrotem ze swoich inwestycji, a również zabiegać o odpowiednie korzyści dla ludzi pracy najemnej.

Pakty Społeczne w Polsce

Za przykłady porozumień społecznych, czyli swoistych paktów uchodzą Porozumienia Sierpniowe, a następnie porozumienia Okrągłego Stołu z 1989 roku. Nie były to jednak pakty w znaczeniu porozumień dotyczących stosunków pracy i ekonomicznych zasad rozwojowych.

W wolnej Polsce taki pakt zaczęto negocjować w 1992 roku. Nosił on nazwę Pakt o przedsiębiorstwie państwowym w trakcie przekształcania. Podpisano go w lutym 1993 roku. Zawierał on uzgodnienia dotyczące wybranych zasad prywatyzacji, restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstw i banków, a także niektórych zagadnień socjalnych, stosunków pracy itp. Celem paktu było określenie zestawu działań reformatorskich zmierzających do tworzenia gospodarki rynkowej, które mogłyby cieszyć się społeczną akceptacją.

Negocjacje rozpoczęto w październiku 1992 roku. Toczyły się w trzech zespołach roboczych: restrukturyzacji finansowej, prywatyzacyjnym i spraw socjalnych (ten ostatni zajmował się układami zbiorowymi pracy, ochroną roszczeń pracowników w razie niewypłacalności pracodawcy, zakładowym funduszem świadczeń socjalnych oraz bezpieczeństwem i higieną pracy).

Pakt podpisano 22 lutego 1993 r. Z każdym partnerem rząd podpisywał oddzielne dokumenty, z NSZZ “Solidarność”, z OPZZ i z siedmioma pozostałymi branżowymi związkami zawodowymi. Za każdym razem Pakt podpisała Konfederacja Pracodawców Polskich.

Pakt zawierał uzgodnienia np. umożliwiające pracownikom podjęcie decyzji o wyborze drogi przekształceń własnościowych przedsiębiorstw w ciągu pół roku od wejścia w życie wynegocjowanych ustaw; Nastąpiło złagodzenie warunków leasingu przedsiębiorstw przez spółki pracownicze; pracownicy zyskali gwarancję udziału w zarządzaniu sprywatyzowanych spółek; przedsiębiorstwa mogły skorzystać z możliwości przyspieszenia i uproszczenia restrukturyzacji długów; od II połowy 1993 r. dywidenda od majątku została zastąpiona dywidendą od zysku; powołano Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (w razie upadłości i niewypłacalności pracodawcy); uzgodniono nowelizację Kodeksu pracy w zakresie możliwość szerszego stosowania układów zbiorowych, wzmocnienia ochrony zdrowia pracowników. Ponadto pakt zakładał, że firmy będą tworzyć zakładowe fundusze socjalne.

Realizacja paktu natrafiła na trudności, ponieważ parlament odwołał rząd premier H. Suchockiej, który zainicjował pakt. Rząd mógł wprowadzać niektóre uzgodnione rozwiązania na drodze własnych rozporządzeń.

Był to jedyny do tej pory pakt, który można porównać do paktów zawieranych w wielu krajach UE. Jak pisze prof. J. Gardawski: był to typowy pakt zakładający wymianę pewnych korzyści, "z tym, że u nas państwo oferowało ... pracownikom prywatyzowanych przedsiębiorstw swego rodzaju bonus w postaci wysokich udziałów w majątku ich przedsiębiorstw. W pakcie były także zapisy o wprowadzeniu funkcji dyrektora pracowniczego, na wzór niemiecki, oraz powołania trójstronnej rady, która będzie monitorowała realizację paktu i będzie pełniła rolę forum dialogu społecznego. Pierwszy zapis pozostał niezrealizowany, drugi doczekał się realizacji po roku (rozporządzenie Rady Ministrów z 1994), w wyniku nacisku związków zawodowych, zwłaszcza „Solidarności”. Od tego czasu można mówić o istnieniu zinstytucjonalizowanego w naszym kraju dialogu społecznego na poziomi narodowym.”

Krzysztof HAGEMAJER pisał w 1992 roku (Gazeta Wyborcza nr 252, wydanie z 26/10/1992 , str. 12), że Pakt o Przedsiębiorstwie Państwowym krytykowano ze wszystkich stron. Niektórzy polityków, uważali, że  pakt jest wyłącznie lewicowym pomysłem i wzmocni nadmiernie związki zawodowe. Twierdzili, że godzi w wolny rynek i będzie przeszkodą w rozwoju sektora prywatnego. Hagemajer  komentował jednak: „Taki pogląd może być jednak wyrażany jedynie przez ludzi, których wiedza ekonomiczna ogranicza się do pierwszych rozdziałów podstawowych podręczników ekonomii albo specjalistów od czysto abstrakcyjnych modeli doskonałej konkurencji nie mających zielonego pojęcia o funkcjonowaniu gospodarek "realnego kapitalizmu".

Niektórzy krytycy uważali, że u nas jest za wcześnie na wiele instytucji dojrzałego kapitalizmu. „Ich zdaniem, trzeba maksymalnie ograniczać wszystko, co przeszkadza oddziaływaniu przymusu ekonomicznego i sił rynkowych, tworząc tym samym warunki dla gospodarczej dynamiki oraz pomagając powstawaniu i bogaceniu się klasy średniej”.

Nawet część związkowców też była przeciw, bo podejrzewała, że pakt osłabi rolę związków zawodowych i reprezentacji pracowniczych zarówno w przedsiębiorstwie, jak i w państwie.

Szanse paktu osłabiało także fakt słabej organizacji partnerów społecznych, zwłaszcza pracodawców. Z kolei związki zawzięcie walczyły o pierwszeństwo.  Trudności wynikały także z braku doświadczeń w prowadzeniu trójstronnych negocjacji. Zdaniem Hagemejera najcenniejszą rzeczą była gotowość rządu do „negocjowania tak kompleksowych propozycji nowych rozwiązań gospodarczych oraz uznanie negocjacji za stały element kształtowania polityki gospodarczej i dalszych przemian systemowych”.

Zdaniem Hagemajera, straconą szansą rządu Mazowieckiego było to, że podjął się tak poważnej transformacji ekonomicznej kraju bez dialogu społecznego. „Ten plan był pod wieloma względami podobny do wielu innych programów antyinflacyjnych wprowadzanych wcześniej np. w krajach Ameryki Łacińskiej czy w Izraelu. Odróżniała go jednak jedna istotna cecha: tak trudnym reformom wszędzie towarzyszyły żmudne negocjacje ze związkami zawodowymi, prowadzące do kompromisów w kwestiach kontroli wzrostu płac i cen, zniesienia czy zawieszenia indeksacji”.

W Polsce, na początku roku 1990, możliwe było dokonanie takiej operacji bez jakiejkolwiek umowy ze związkami. Jednak, jak pokazała historia, znacznie korzystniejsze byłoby stabilizowanie i przebudowywanie gospodarki z jednoczesnym negocjowaniem ze związkami zawodowymi i innymi partnerami społecznymi rządu. Jak sądzę, wyszłoby to na dobre pierwszemu niekomunistycznemu rządowi, który być może nie zakończyłby tak szybko swej misji.

Zdaniem Hagemajera, pakt był propozycją prawdziwie przełomową jako oferta negocjowania  po raz pierwszy kształtu reform: losów przedsiębiorstw państwowych, reguł prywatyzacji, zasad podziału dochodu narodowego.

W okresie zgłaszania paktu, niektórzy przedstawiciele Kongresu Liberalno-Demokratycznego domagali się - niejako w odpowiedzi na Pakt o Przedsiębiorstwie Państwowym - paktu o przedsiębiorstwie prywatnym. Hagemajer uważał to za propozycję godną poparcia, jeśli w jej ramach np. obok gwarancji stabilnej polityki podatkowej, znalazłyby się także rozwiązania zapewniające kontrolę wywiązywania się sektora prywatnego z zobowiązań podatkowych, świadczeń na ZUS oraz przestrzegania prawa pracy.

 

"Pakt dla Pracy i Rozwoju". Próba Jerzego Hausnera
Po zawarciu tamtego paktu nastąpił długi okres, w którym nie dochodziło do tak szeroko zakrojonych umów społecznych. Kolejną próbę podjął na poczatku 2003 roku wicepremier Jerzy Hausner (SLD), który był przewodniczącym Trójstronnej Komisji jako minister gospodarki i pracy. Zaproopnował "Pakt dla Pracy i Rozwoju". Przedsięwzięcie nie zakończyło się jednak sukcesem. Rząd SLD działał w niesprzyjających dla siebie okolicznościach. Miał charakter gabinetu mniejszościowego. Relacje z partnerami społecznymi, zwłaszcza z NSZZ Solidarność były pełne nieufności.

 

15 lutego 2003 r. członkowie Prezydium Trójstronnej Komisji[1] podpisali założenia programowo-organizacyjne paktu. Stwierdzili w nich, że jest on potrzebny, ponieważ występuje stagnacja gospodarcza, wysokie bezrobocie, zaostrzają się niepokoje społeczne związane z restrukturyzacją branż, wielkich przedsiębiorstw oraz  strukturalnym dostosowywaniem polskiej gospodarki do wymogów międzynarodowej konkurencji. W obliczu powyższych zjawisk radykalizują się nastroje i postawy społeczne. - Alternatywą dla dialogu – jest ulica – powiedział minister J. Hauser.

Za konieczne uznano działania sprzyjające podnoszeniu konkurencyjności polskiej gospodarki i krajowych przedsiębiorstw, zwłaszcza małych i średnich, oraz zdolności do efektywnego wykorzystania szans rozwojowych, które stwarza członkostwo w UE, w tym fundusze strukturalne. Pakt miał poszukiwać rozwiązań, które przyczynią się do pobudzenia przedsiębiorczości, wzrostu gospodarczego i wzrostu zatrudnienia.

    “Pakt dla Pracy i Rozwoju” uznano również za sposób na przezwyciężenie zastoju gospodarczego, pobudzenie społecznej i obywatelskiej aktywności oraz powstrzymanie groźby destabilizacji. Podpisanie paktu zaplanowano na 31 lipca 2003 r. Pakt miał być wyrazem uznania przez rządzącą koalicję SLD-UP-PSL rangi dialogu społecznego. Premier L. Miller w expose zaznaczył, że „otwarcie na dialog społeczny … ma szczególne znaczenie dla umocnienia demokratycznego charakteru państwa”[2]. Ponadto rząd przyjął rząd w październiku 2002 r. dokument programowy Zasady Dialogu Społecznego, gdzie określono reguły prowadzenia dialogu.

 
    W założeniach do paktu zapisano, że rozmowy paktu będzie zawierał w szczególności następujące zagadnienia:

  1. naprawa finansów publicznych, w tym wyeliminowanie zbędnych i nieefektywnych struktur administracyjnych, decentralizację finansów publicznych oraz wyższą dyscyplinę i efektywność wydatków publicznych;
  2. zwiększenia zakresu swobody działalności gospodarczej w celu podniesienia zdolności konkurencyjnej przedsiębiorstw i tworzenia nowych miejsc pracy;
  3. urynkowienie części usług publicznych w oparciu o partnerstwo publiczno-prywatne;
  4. prywatyzacja, która powinna służyć kształtowaniu nowoczesnej struktury gospodarki, do tworzenia efektywnych miejsc pracy przy uwzględnianiu interesów pracowników prywatyzowanych firm;
  5. określenie skali pomocy publicznej, w tym dla schyłkowych i deficytowych sektorów gospodarki;
  6. obniżanie obciążeń podatkowych w celu zwiększenia popytu inwestycyjnego i konsumpcyjnego;
  7. prawo pracy, w tym roli układów zbiorowych pracy oraz przepisów regulujących zawieranie umów na czas nieokreślony i określony;
  8. mechanizmy kształtowania wynagrodzeń w sferze budżetowej, usług publicznych oraz w sektorze przedsiębiorstw;
  9. Fundusz Pracy, zwiększenia jego części przeznaczonej na aktywizację osób bezrobotnych, w stosunku do części przeznaczonej na zasiłki i świadczenia;
  10. Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, odzyskanie jego samofinansowania, ustanowienie kontroli przez partnerów społecznych;
  11. utworzenie funduszu szkoleniowego, który służyłby pracodawcy do podnoszenia kwalifikacji zatrudnianych przez siebie pracowników;
  12. stworzenia przy Wojewódzkich Komisjach Dialogu Społecznego służb mediacji, które pomagałyby rozwiązywać konflikty między pracodawcami i pracownikami.
    Jednak 20 lutego 2003 r. na posiedzeniu Komisji Trójstronnej Janusz Śniadek, przewodniczący Solidarności ogłosił, że jego związek nie będzie uczestniczył w dążeniach do zawarcia paktu. Szef związku powiedział na zakończenie swojego wystąpienia na posiedzeniu TK: - Powodem odmowy negocjacji w pakcie są złe doświadczenia w rozmowach z rządem. Natomiast za niezbędne uznał doprowadzenie do spotkań z udziałem resortów, związków zawodowych i pracodawców. - Jesteśmy gotowi prowadzić rozmowy w normalnym trybie, nie uchylamy się od rozmów –powiedział J. Śniadek.
 
W oficjalnym komunikacie władz związku z 19 lutego 2003 r. czytamy, że dotychczasowy dialog z rządem, nie daje pewności, że proponowana inicjatywa paktu nie jest wyłącznie politycznym wybiegiem i grą na czas. Liderzy związku wskazywali na brak zaufania.. Powoływali się na propozycje Ministerstwa Finansów, aby opodatkować zyski związków zawodowych z działalności gospodarczej (nie doszło do tego). Ewa Tomaszewska z prezydium związku powiedziała o pakcie: - Dziwny pomysł, spóźniony o rok. Po nowelizacji kodeksu pracy, która nie została uzgodniona w Komisji Trójstronnej, trudno, by rząd spodziewał się teraz naszej akceptacji dla nowego porozumienia.[3]

Związkowcy uważali także, że rząd nie kontroluje sytuacji w kraju i poddaje się manipulacjom ze strony nieformalnych układów. Związkowcy uważali także, że rząd prowadzi politykę liberalną i preferuje interesy pracodawców. Komunikat głosi: „Większość członków KK uznało, że rząd próbuje uwikłać Związek w politykę i zapewnić sobie spokój społeczny do referendum unijnego. Związek zażądał natomiast podjęcia rozmów pomiędzy parterami społecznymi na temat przyszłości zagrożonych branż...”

Władze Solidarności jednocześnie zapowiedziały zorganizowanie ogólnopolskiej akcji protestacyjnej do połowy kwietnia 2003 r. Programy rządu SLD-UP-PSL okazały się – uznała Solidarność - przysłowiowymi "gruszkami na wierzbie". „Po 500 dniach funkcjonowania rządu SLD-UP-PSL sytuacja społeczno-gospodarcza jest najgorsza od 13 lat. Dowodem na to są wybuchające w całym kraju protesty w służbie zdrowia, górnictwie, hutnictwie czy przemyśle stoczniowym. Bezrobocie przekraczające 18,5% oraz ograniczanie pomocy materialnej pozbawia nadziei na poprawę losu miliony rodaków żyjących z zasiłków i zapomóg socjalnych.”

Jerzy Hauser obciążył kierownictwo Solidarności odpowiedzialnością za fiasko paktu. Uznał, że wkładała ona więcej energii w akcje protestacyjne niż w działania negocjacyjne.

Natomiast propozycje paktu mocno wsparli przedstawiciele pracodawców. Liczyli na doprowadzenie do obniżenia kosztów pracy, na dalsze uelastycznianie Kadeksu pracy itp. Marek Goliszewski, pisał[4], że doszliśmy w Polsce do ściany - gospodarka drepcze od wielu miesięcy w miejscu. Związkowcy, pracodawcy i politycy muszą spisać pakt dla reform. Uważał, że może dojść do jakiejś formy wybuchu społecznego. „Fatalna sytuacja na rynku pracy powoduje, że atmosfera w kraju jest gorąca. Ludzie coraz dobitniej dają wyraz frustracji. Ledwo skończyły się blokady rolników, a tu już protesty służby zdrowia, za chwilę ruszy Śląsk. Przybliża się dzień, w którym na ulice wyjdzie pół Polski. I tylko czekać, gdy obudzimy się w kraju, gdzie nie będzie ani demokracji, ani gospodarki rynkowej, bo na fali społecznego niezadowolenia do władzy dorwą się szaleńcy i populiści.

Jednak w maju 2003 roku udało się przekształcić pomysł Paktu w ideę Porozumienia. Rozpoczęto negocjacje, które nie doprowadziły do uzyskania wspólnego stanowiska rządu z partnerami społecznymi. Natomiast stronom udało się pod koniec 2003 roku uzgodnić stanowisko w przypadku niektórych projektów ustaw.

Negocjacje odbywały się z dużymi trudnościami[5]. Było wiele kwestii spornych w związku z restrukturyzacją niektórych działów gospodarki i usług publicznych (górnictwo, służba zdrowia, kolejnictwo). Związki odczuwały wyraźnie, że pogarsza się sytuacja znacznej części pracowników, zwłaszcza z tradycyjnych sektorów gospodarki. Dlatego też Solidarność organizowała protesty. One miały miejsce równolegle do prac w Komisji Trójstronnej, doprowadzały nawet czasowo do ich zawieszenia.

Podczas negocjacji Porozumienia Jerzy Hauser zaproponował reformę finansów państwa, która miała  uchronić kraj przed ich załamaniem. Planował redukcje wydatków państwa, które związki odrzucały (np. podwyższenie wieku emerytalnego kobiet czy sposób waloryzacji rent i emerytur).

Natomiast ustalono wskaźniki wzrostu wynagrodzeń w 2004 roku, niektóre rozwiązania z zakresu prawa pracy, ustalono wspólne stanowisko w stosunku do ustawy o pomocy społecznej, ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, ustawy o pracowniczych programach emerytalnych i o indywidualnych kontach emerytalnych, ustawy o emeryturach i rentach z funduszu ubezpieczeń społecznych, a także ustawy o Trójstronnej Komisji ds. Społeczno – Gospodarczych i Wojewódzkich Komisjach Dialogu Społecznego.

Zdaniem Dagmara Długosza porażka Paktu sprawiła, że Trójstronna Komisja nie zdobyła w pełni społecznej legitymizacji. Stracona została także szansa na wzmożenie zdolności rozwojowych Polski w wyniku prowadzenia skutecznego dialogu społecznego. Jego zdaniem, pakt nie powiódł się z racji pogarszających się notowań rządu, co nie ułatwiło wiarygodnego przedstawienia idei Paktu przez ministra Hausera. Przeszkodą był też sprzeciw „Solidarności”, który był motywowany politycznie. Długosz pisze: „Powodzenie Paktu mogło przynieść istotną zmianę w polityce społeczno-gospodarczej oraz poprawę nastrojów społecznych, o ile oczywiście zakres porozumienia byłby szeroki.”



[1] Założenia podpisali członkowie Prezydium TK: Jerzy Hauser, Minister Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej, Maciej Manicki, Przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych,  Janusz Śniadek, Przewodniczący NSZZ “Solidarność”, Henryka Bochniarz, Prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, Andrzej Malinowski, Prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich, Jerzy Bartnik, Prezes Związku Rzemiosła Polskiego,  Marek Goliszewski, Prezes Business Centre Club – Związek Pracodawców.

[2] Dagmar Długosz, System dialogu społecznego w latach 2001–2003. Analiza uczestnika, cz. 1 i 2. Polityka Społeczna nr 4 (373) i 5(374)

[3] Gazeta Wyborcza z dnia 07/02/2003 KRAJ, str. 10

[4] "Zawrzyjmy pakt", Newsweek, ( 23 lutego 2003 roku )
[5] Juliusz Gardawski, Zakończenie pracy Komisji Trójstronnej nad Porozumieniem Społecznym, w: Polskie Centrum Monitorowania Stosunków Przemysłowych, Instytut Spraw Publicznych,  s. 169.

Nowy pakt społeczny
W ostatnim okresie Prawo i Sprawiedliwość, partia, która osiągnęła najlepszy wynik w wyborach parlamentarnych z 2005 roku, zapowiadała zawarcie paktu społecznego. Rząd utworzony przez PiS doprowadził do tego, że podczas plenarnego posiedzenia Trójstronnej Komisji w marcu 2006 roku partnerzy społeczni wyrazili intencję zawarcia umowy społecznej „Gospodarka-Praca- Rodzina-Dialog”. Następnie w lipcu uzgodnili nazwę paktu oraz jego priorytetu. Powstał specjalny rządowy zespół ds. umowy społecznej (31 lipca 2006), który opracowuje zasady paktowania. Znaczenie paktu dla rządu Jarosława Kaczyńskiego, podkreślał wielokrotnie sam premier oraz Anna Kalata, minister pracy i polityki społecznej.

Również niezależni eksperci formułują podkreślają potrzebę zawarcia paktu społecznego. Prof. Mieczysław Kabaj  uważa, że może on być najlepszą odpowiedzią na wyzwania, przed którymi stoi Polska. W pakcie partnerzy społeczni powinni uzgodnić rozwiązania, dzięki którym uda się przezwyciężyć najpoważniejsze  zagrożenia dla rozwoju kraju. Większość z nich jest związana z trudnościami występującymi na rynku pracy: wysokie bezrobocie i niska stopa zatrudnienia. Oba wskaźniki ukazują niskie wykorzystanie zasobów pracy w Polsce. W praktyce oznacza zaostrzające się trudności w systemie ubezpieczeń społecznych,  pomocy społecznej itp. M. Kabaj sformułował 11 zagadnień, które powinny byc podjęte przez partnerów społecznych. (czytaj cały tekst prof. M. Kabaja)
Z kolei prof. Jacek Sroka z Uniwersytetu Wrocławskiego zaproponował w Piśmie Dialogu Społecznego, aby zwrócić uwagę na zalety średniookresowych paktów społecznych dla rynku pracy, które z powodzeniem realizowano w Europie Zachodniej. „Za przykład mogą posłużyć choćby belgijskie ustalenia dotyczące polityki zatrudnienia z pierwszej połowy lat 90. Zawarta wówczas umowa zawierała rezultaty kompromisów w sprawach dotyczących zatrudnienia pracowników, którzy nie ukończyli 26 lat, parametrów zakładowej polityki zatrudnienia w okresie restrukturyzacji przedsiębiorstw, rozwoju i kształcenia zawodowego, uelastycznienia czasu pracy oraz wcześniejszych emerytur. Rozsądne ramy umowy sprawiły, że ustalenia tego paktu przetrwały zmianę ustroju państwa – z unitarnego na federalny i były realizowane jeszcze początku nowej dekady”.

Zdaniem Jacka Sroki pakt społeczny w Polsce powinien dotyczyć zwiększenia zatrudnienia w gospodarce narodowej. Wśród ustaleń kontraktu społecznego średniego dystansu nie powinno zabraknąć odniesień do:
  • zatrudniania młodych i młodocianych,
  • zatrudniania osób, które ukończyły 45 rok życia,
  • redukcji kosztów tworzenia miejsc pracy,
  • koordynacji kształcenia zawodowego (również na poziomie licencjackich wyższych szkół zawodowych) zgodnie z aktualnymi potrzebami regionalnych rynków pracy,
  • równego traktowania kobiet i mężczyzn w miejscu pracy,
  • nowych form organizacji pracy,
  • samozatrudnienia,
  • zatrudnienia czasowego,
  • ograniczeniu rozmiarów szarej strefy w zatrudnieniu,
  • działań na rzecz rozpowszechnienia zbiorowych układów pracy,
  • przyszłości regulacji wynagrodzenia minimalnego,przyszłości służb inspekcji pracy,
  • rozwoju nowych form dialogu społecznego w miejscu pracy,
  • redefinicji polityki zatrudnienia w odniesieniu do załóg przedsiębiorstw restrukturyzowanych,
  • uporządkowania wcześniejszych świadczeń emerytalnych.

Czytaj: cały tekst prof. Jacka Sroki.

Na potrzebę rozwiązywania problemów na drodze porozumień społecznych zwraca uwagę również prof. Włodzimierz Pańków. Jego zdaniem "Polacy odkryli te prawdy znacznie wcześniej niż filozofowie francuskiego Oświecenia czy współcześni teoretycy tzw. zrównoważonego rozwoju. Już u schyłku Średniowiecza uformowało się w Polsce tzw. Państwo Zgody, co znalazło swój wyraz w uchwalonej w 1505 roku konstytucji Nihil novi. Wprowadziła ona i utrwaliła praktykę obowiązkowej umowy władcy z dwoma głównymi stanami ówczesnego polskiego społeczeństwa, tzn. senatorskim i szlacheckim, która to umowa określała m.in. tzw. wolności obywateli i zobowiązania władcy względem tych obywateli." Zwraca jednak uwagę, że w ostatnich kilkunastu latach zaufanie społeczeństwa było nadużywane. Kolejne rządy nie radziły sobie z organizowaniem procesu porozumiewania sie w kluczowych sprawach. "Dotyczy to również okresu Polski po 1989 r. Można sądzić, że konsekwencje tego faktu są i długo jeszcze będą dramatyczne, zarówno dla klasy politycznej, Państwa Polskiego jak i dla wielu segmentów polskiego społeczeństwa...Najnowsze władze Rzeczpospolitej dziedziczą opisany wyżej, w dużym uproszczeniu, bagaż doświadczeń różnych polskich „aktorów” społecznych i politycznych z obszaru dialogu społecznego i porozumień społecznych" (czytaj cały tekst)


Związek Rzemiosła Polskiego Konfederacja Pracodawców Polskich Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Business Centre Club Forum Związków Zawodowych NSZZ Solidarność
BIP
Biuletyn Informacji Publicznej